Rammstein śpiewa, że wszyscy żyjemy w Ameryce. My odnosimy jednak wrażenie, że żyjemy w Prowansji. Dni upływają nam na pielęgnowaniu winorośli, którą zasadziłyśmy w doniczkach na balkonie (jesienią oczekujemy obfitych zbiorów), przywieszamy na lodówce pocztówki z polami lawendy, pijemy Pastis. Do wszystkiego dodajemy zioła prowansalskie. Na dodatek u nas nie spotkasz halnego wiatru, jednak mistral czasem zdmuchnie osłu uszy! Jednak kwintesencją prowanalskości jest upieczenie lawendowych ciasteczek i błogie ich spożywanie przy dźwiękach liry.
Ciasteczka lawendowe225 g mąki,
100 g cukru,
100 g masła,
1 łyżka suszonych kwiatów lawendy,
1 żółtko,
Miękkie masło utrzeć z cukrem, dodać do mąki. Dodać żółtko i kwiaty lawendy, wyrobić ciasto. Zawinąć je w folię spożywczą i wstawić na 30 minut do lodówki. Po wyciągnięciu rozwałkować tak, żeby było grube na ok. 0,5 cm, wykrawać małe kółka. Piec w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez 10-15 minut, tak, żeby były lekko rumiane przy brzegach.
Smacznego życzą J. i A.!