Zima, nawet jeśli jej nie ma, sprzyja refleksjom. Przesiadując w kuchni przy kubku herbaty i zajadając maliny od M., zastanawiamy się jakby to było, gdyby towarzyszyli nam nasi wyimaginowani przyjaciele. Na honorowym miejscu na pewno zostałby usadzony Harvey z serialu Suits, który zachwyca nas swoim nienagannym szykiem i charyzmą, gorące napoje serwowałby nam Sheldon Cooper*, na chwilę wpadłaby Carrie Bradshaw, z poślizgiem czasowym (bo ślizgała się po chodniku w swoich manolach) i przyniosłaby nam paczkę ciasteczek Oreo. Świąteczne piosenki śpiewałby Cookie Monster, ale narobiłby takiego bałaganu, że potem nawet Johnattan Ames** nie mógłby znaleźć swojego płaszcza.
Z myślą o nich przygotowałyśmy te oto babeczki, a teraz czekamy aż zadzwoni domofon...
**Bohater serialu Bored to Death
Babeczki czekoladowe (wg Nigelli Lawson)
1,5 szkl. mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki stołowe dobrej jakości kakao
¾ szkl. cukru
0.5 szkl.posiekanej gorzkiej czekolady
1 szkl. mleka
⅓ szkl. oleju
1 jajko
0.5 szkl. posiekanych orzechów włoskich
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki stołowe dobrej jakości kakao
¾ szkl. cukru
0.5 szkl.posiekanej gorzkiej czekolady
1 szkl. mleka
⅓ szkl. oleju
1 jajko
0.5 szkl. posiekanych orzechów włoskich
Mokre i sypkie składniki wymieszałyśmy w osobnych naczyniach, a potem połączyłyśmy mieszając niedbale. My nałożyłyśmy ciasto do kokilek i piekłyśmy przez ponad 25 minut w 200 stopniach.
I tyle.
Smacznego życzą J. i A.!


