poniedziałek, 27 maja 2013

Bzy




Jak to w maju, piszę głównie o tym, co zakwitło i co już można zjeść. Mamy już szparagi, botwinkę, rabarbar, truskawki, stokrotki i bzy! Kiedy jednak wczoraj w nocy przegrzał mi się mózg po tym, jak przez cały dzień siedziałam nad pustym otwartym dokumentem w Wordzie (czyt. pisałam magisterkę) nie miałam w domu nic świeżego i sezonowego, a czułam, że jak czegoś nie zjem, to umrę. Przyrządziłam galaretkę z czarnego bzu, ale istnieje obawa, że jednak fatum nadal będzie nade mną wisieć, gdyż, jak się dowiedziałam z Wikipedii (czego się nie robi, żeby nie pisać!) - kwiaty czarnego bzu są w Harrym Potterze jednym z Insygniów Śmierci. Cokolwiek to znaczy. Galaretkę jem jednak z zadowoleniem, wierząc, że jednak bardziej istotne jest to, że czarny bez występuję również w herbie czeskiej wsi  Kryštofovo Údolí.


Galaretka z czarnego bzu z przepisu Sophie Dahl:
1 saszetka żelatyny
125 ml gorącej wody
10 łyżek syropu z kwiatów czarnego bzu
500 ml zimnej wody
Rozpuszczam żelatynę w gorącej wodzie, syrop dodaję do zimnej wody. Jeśli jest za mało słodki, dodaję więcej syropu. Dodaję do wody z żelatyną, przelewam do formy wysmarowanej jakimś bezsmakowym tłuszczem. Wstawiam do lodówki na minimum 2 godziny. Podaję z niesłodzoną bitą śmietaną i miętą.  


17 komentarzy:

  1. Widziałam ją w Apetycznej Sophi Dahl i od zawsze przykuwała mój wzrok. Jak w smaku? Bardzo bzowa?
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jak bardzo będzie bzowa zależy od tego, ile się dodaje syropu. Ja dodaję trochę więcej, bo lubię ten smak:)
    Pozdrawiam również,

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, Harry Potter nie jest literaturą fachową w kwestiach kulinarnych, więc nic się nie przyjmuj ;) Cudowna Ci wyszła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin, też mam nadzieję, że nic mi się nie stanie:) Dziękuję!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, rzeczywiście była smaczna!

      Usuń
  5. Śliczna! A świeży bez tuż, tuż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej ulicy już chyba kwitnie, ale ja i moja znajomość biologii... Może to coś zupełnie innego, ale pachnie tak samo:)

      Usuń
  6. Nie musisz się martwić bo wikipedia w tym wypadku nie ma racji. Jednym z insygniów śmierci jest różczka z gałązki czarnego bzu a nie kwiat! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff! To kamień z serca! Mogę dalej jeść bzy i może mnie to nie zabije:) DZięki!

      Usuń
  7. Dobre bo polskie...
    u nas nad morzem jeszcze nie kwitnie czarny bez, ale mam w piwniczce zapas, więc do dzieła.
    Acha, bardzo dobry jest ten syrop z..wódeczką, na zimno taki drink zarówno na gorrącą imprezę jak i na chandrę, spowodowaną nadmiarem magisterki w organizmie, popróbuj. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rady, na pewno się przydadzą!

      Usuń
  8. Halo, tu mama!
    Jak dobrze, że zajrzałam przed przyjazdem do Ciebie!
    Bo ja też mam domowej roboty syrop z bzu. Czarnego. Przywiozę na dzień dziecka, ok?
    A propos,w Warszawie jest od niedawna czynna fajna kawiarnia pn. "Kubek w kubek Cafe"
    Oczy mi wyszły z orbit, bo to Wasza nazwa!!Trzeba ją było zastrzec dla Cateringu.
    Kawiarnia warta grzechu (czytaj:odwiedzenia). Może razem?
    Pa! M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siema! To przywieziesz mi ten syrop, nie?:)A tę kawiarnię też już widziałam

      Usuń
  9. Droga A.
    Im starsze wpisy tym lepsze zdjęcia. te ostatnie to trochę słabe..

    Jednak super piszesz A.
    chciałabym, tak jak TY
    Będę wierną fanką.J

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej, hej!!, Co tam?
    Nie odpowiadacie?
    Ja po lekturze bloga zrobiłam syrop z bzu. Rośnie u sąsiada w ogrodzie. Myślałam ,że jest jedynie dekoracją a tu, proszę. Mam z niego syrop. Pycha!
    Polałam nim naleśniki, do tego truskaweczki w occie balsamico.
    Naprawdę dobre.
    Moja droga A. Zrób coś, i napisz o tym koniecznie.
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Przepraszam najmocniej! Staram się zawsze odpowiadać, ale ostatnio nie zaglądałam na bloga, bo zaczął się u mnie sezon sesyjny na dwóch kierunkach i wykańczanie magisterki. Dlatego też nie gotuję za wiele. Ale syrop z bzu też mam. Mama mi przywiozła:) Może coś wrzucę w weekend. Pozdrawiam!

      Usuń