Już wiosna podrosła i bzami tchnie. A na naszej pobliskiej łące na Bonarce kwitną stokrotki. Leżąc dziś na łące, rozmyślałam o świetlanej przyszłości, jaka czeka naszą firmę kateringową i próbowałam się opalić i nie myśleć o magisterce. Pomyślałam więc o obiedzie, a oko moje skierowało się na pobliskie stokrotki. Szybko dokonałam w głowie operacji połączenia ich z krążkami kalmarów, które właśnie rozmrażały się w domu i powiędłą rukolą, która została w lodówce. Wyszły mi z tego znowu fettucine. Mam nadzieję, że wyglądają choć odrobinę inaczej niż ostatnio, bo w rzeczywistości są zupełnie inne.
6 gniazdek makaronu
ok. 20 krążków kalmarów
zioła (tymianek, bazylia, szałwia)
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
oliwa
cytryna
dwie garście rukoli
kilka stokrotek
Makaron gotuję al dente. Zioła siekam drobno razem z czosnkiem, kalmary doprawiam solą i pieprzem, a następnie obtaczam w ziołach z czosnkiem. Wrzucam je na rozgrzaną patelnię z oliwą, smażę około 3 minut z każdej strony, dodaję chlust soku z cytryny. Wyłączam gaz, dodaję rukolę i stokrotki, mieszam całość i starym piknikowym zwyczajem podaję na kartonie.