Jednak wówczas włącza się wujek Dobra Rada i ostrzega: "Jeteś tu tylko przez tydzień! Jeśli kupisz i pootwierasz za dużo serów, śmietan, jogurtów, past, przecierów, soków i przetworów to albo ci się to wszystko popsuje, albo nie zdążysz tego zjeść i będziesz musiała wyrzucić." O nie! Tego bym nie przeżyła. Proponuję więc podjąć ostateczną decyzję i wybrać zestaw składników, które pozwolą na ugotowanie kilku potaw, ale też szybko się skończą i obejdzie się bez bólu. Ja w tym tygodniu żyję pastą carbonara (podobnie jak J., kiedy przebywała w Perugii). Moją wersję wzbogaciłam o kwiaty cukinii, bo słyszałam, że jest to znany włoski przepis.
Pasta carbonara con i fiori di zuccini
4-5 kwiatów cukinii średniej wielkości
pół filiżanki śmietany kremówki
garść startego parzmezanu
50 g pancetty (albo po prostu pokrojonego w kostkę boczku)
białe wino wytrwane
makaron
Kwiaty cukinii myję delikatnie, wyjmuję ze środka szypółkę i kroję niedbale. Wrzucam parmezan do śmietanki, doprawiam pieprzem. Makaron gotuję aż będzie al dente (ale na prawdę al dente, lekko twardawy w środku). Na patelni podsmażam na chrupko boczek, dodaję chlust wina, pokrojone kwiaty cukinii i makaron. Wyłączam gaz. Wlewam śmietankę z parmezanem i podaję!
Smacznego życzy A.!



