Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 sierpnia 2014

il faut du temps au temps!


Mamy z K. Koleżankę, która ma cukrzycę. Kiedy dowiedziała się o tym mając 5 lat, ze zgrozą zawołała do rodziców: Nutella to moje życie! Zawsze strasznie mnie to bawi, gdy wyobrażam ją sobie jako dziecko, dla którego życie właśnie straciło sens.
Moje przywiązanie do nutelli nie jest aż tak dramatyczne, ale życie bez słodyczy, to niewątpliwie wyzwanie. Dlatego dostałam niemal obsesji na punkcie zdrowych, naturalnie słodkich składników codziennej diety, bo przecież czasem trzeba. Stąd wziął się pomysł na krem czekoladowy z awokado, a stąd już tylko krok, do gęstej konsystencji nutelli.
Potrzebowałam jednego bardzo dojrzałego awokado, 2 czubatych łyżek prawdziwego kakao, 4 łyżek mleczka kokosowego, 5 wcześniej sparzonych daktyli oraz 2 nieparzonych. Jeśli dla kogoś smak byłby zbyt zbliżony do czekolady deserowej, można go dosładzać miodem, stewią, daktylami, bananem czy czymkolwiek, co lubicie i jest słodkie :)
Całość wrzuciłam do blendera, zmiksowałam na gładką masę, przy czym umorusałam się, tak bardzo, jak tylko potrafię.
Teraz zajadamy się tym, dość wytrawnym (ale tak pysznym, że z radości skakałam) specjałem i myślimy, jak można go modyfikować.
Macie jakieś pomysły?
Smacznego życzą
M. i K.



sobota, 3 maja 2014

Ab ovo



 Rzymianie zaczynali swoje słynne uczty od podawania jajek. Wydaje mi się to dużo ciekawsze niż zaczynanie od zera. Odpowiednie wydaje mi się również rozpoczęcie roku podsumowaniem zmagań z rokiem zeszłym i koncertem Noworocznym w telewizji, rozpoczęcie czytania gazety od tyłu i rozpoczęcie jedzenia jogurtu od oblizania wieczka, w odróżnieniu od rozpoczęcia wykładu żartem. Dobre rozpoczęcia nie są moją specjalnością, ale pomyślałam, że zaprezentuję coś na początek dnia i coś z jajek. 


Pankejki z masłem orzechowym i melasą:
1 jajko
pół małego opakowania jogurtu naturalnego
3 łyżki mąki gryczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Jajko roztrzepać widelcem, dodać jogurt a potem mąkę z proszkiem. Smażyć na średnim ogniu na patelni bez tłuszczu. Podawać z masłem orzechowym (znajdzcie takie, które nie będzie zawierać oleju palmowego i nie będzie zmielone na gładką bezkształtną masę) i melasą cukrową.

niedziela, 17 listopada 2013

Duety

Zaszła pomyłka. Los z nas zakpił. Świat się pomylił. Zgniły nam banany. Taka karma. 
Te banany były dwa. Tak jak my. Kiedy nadchodzi smutny, deszczowy, mglisty, zakurzony wieczór, strudzone całodziennym zmaganiem się z niezmierzonym dziadostwem tego świata, potrzebujemy chwili niczym niezmąconej rozrywki. Solucja jest tylko jedna. Choć zapadła już cisza nocna, a obowiązującym dress codem są piżamy, nie sposób utrzymać emocji na wodzy. Zaczyna się zazwyczaj od tego, że J. zasłyszawszy nie takie znowu ciche nucenie A. zza ściany, jednym susem znajduje się u drzwi i wtóruje jej śpiewem. Okazuje się, że nie tylko my tak mamy:   
Jako duet sprawdza się też dobrze brioszka z masłem. 
BRIOCHE
170 g miękkiego masła
380 g mąki
100 ml mleka
30 g drożdży
50 g drobnego cukru
szczypta soli
4 jajka (3 do ciasta i 1 do posmarowania)

Ciepłe mleko rozmieszać z pokruszonymi drożdżami i łyżeczką mąki oraz łyżeczką cukru. Zostawić na 5-10 minut, aż urośnie. Przesiać mąkę, dodać roztwór drożdży, i rozbełtane jajka (3), mieszać hakiem w mikserze, dodając stopniowo miękkie masło. Kiedy ciasto będzie gładkie i będzie odchodzić od miski, zostawić je przykryte ściereczką na godzinę. Przygotować tortownicę (najlepiej o śr. 26 cm, ale my robiłyśmy w mniejszej i wszystko wyszło pięknie, ładnie) - wyłożyć ją wysmarowanym masłem papierem do pieczenia. Z urośniętego ciasta formować bułeczki i układać je blisko obok siebie w tortownicy. Zostawić na kolejne pół godziny. Nagrzać piekarnik do 180 stopni, posmarować bułeczki rozbełtanym jajkiem z mlekiem i piec ok. 30 minut, aż ciasto się ładnie zarumieni. Jeśli zauważycie, że jest już wystarczająco ciemne, a wciąż nie będzie gotowe - przykryjcie ciasto folią aluminiową.
Po wyciągnięciu brioche są gotowe do spożycia, SMACZNEGO! 
I jeszcze raz smacznego życzą J. i A.! Nareszcie razem!

piątek, 25 października 2013

Bezrobocie


Wydawałoby się, że tytuł dość wymownie pokazuje w jakiej sytuacji się obecnie znajduję. Jednak od października jestem tak zajęta jak nigdy. No - może nie "jak nigdy", bo mało co pobije zeszły maj. Byłam wówczas studentką dwóch kierunków, współwłaścicielką nieoficjalnej firmy kateringowej, korepetytorką, uczestnikiem konferencji naukowych i zapaloną bywalczynią urodzin, imienin i pierwszych komunii. Time of my life. Ale teraz też nie narzekam. Mało śpię, więc ratuje mnie espresso i bardzo słodkie słodycze. Kryzys tożsamości zażegnany. Nie jestem tylko bezrobotna. Jestem zasapana.


Shortbread z pestkami.
ciasto kruche z tego przepisu z odrobiną cukru.
Na gotowe ciasto wylewam masę:
50 g orzechów włoskich
75 g pestek słonecznika
łyżka masła
4 łyzki cukru
 3 łyżki śmietanki 30%
1/5 łyżeczki soli morskiej
Pestki i posiekane orzechy podprażam na patelni. Przesypuję na talerz. Na patelni robię karmel z cukru (pamiętajcie! nie wolno mieszać!), dodaję masło, śmietankę, orzechy, pestki i sól. Wylewam na ciasto i jem na śniadanie.
 Smacznego życzy A.!

piątek, 9 sierpnia 2013

Poranki


Jedną z największych zalet i jednocześnie największym niebezpieczeństwem wakacji jest nieograniczony czas na sen. Początkowo zawsze tłumaczę sobie, że muszę się zregenerować po sesji, podczas której hołduję zasadzie "sen jest dla słabych". Kiedy przyjeżdżam do domu, wmawiam więc sobie, że spanie po 10 godzin na dobę jest normalną konsekwencją tego, że wcześniej nie spałam prawie wcale. Jednak moja osobowość jest w jakiś niemożliwy sposób całkowicie pozbawiona siły woli i takie pomysły łatwą wchodzą mi w krew. Po tygodniu takiego marnotrawstwa czasu, muszę się więc zmuszać, żeby jednak wstawać przed 9. Najlepszym sposobem na taki przymus jest oczywiście śniadanie. Najlepiej na trawie, w łóżku, przed telewizorem lub nad rzeką.  
 Dziś proponuję taki zestaw:
szklanka świeżo wyciśniętego soku z grejpfrutów (najlepiej pół na pół czerwony z białym)
croissant
krem czekoladowo - orzechowy (z tego przepisu)
krem z białej czekolady z lawendą

Na ten drugi będziemy potrzebować:
100 g białej czekolady
100 g zmielonych migdałów
łyżkę masła
łyżkę suszonej lawendy
3 łyżki mleka

Czekoladę roztapiam w kąpieli wodnej, dodaję masło, lawendę i mleko. Następnie mieszam z migdałami. Jeśli masa będzie za sucha można dodać więcej mleka lub masła (w zależności od tego, czego macie za dużo w lodówce)
Smacznego życzy A.!

piątek, 19 lipca 2013

Wakacje!!!


Niemożliwe! Po dwóch miesiącach niespania, pisania, stresu i niezdrowej ekscytacji mam wakacje. Oczywiście moja martyrologia nie jest do końca realna, ale czego się nie wymyśla na potrzeby budowania legendy...  Teraz zaś tylko seriale, domowe obiady, telewizja i książki z biblioteki - a więc jestem w domu. Niestety, kiedy nikt mnie nie budzi potrafię spać zdecydowanie za długo i wstaję od razu zła, że zmarnowałam poranek. Aby nie był zupełnie bez sensu przyrządzam wakacyjne śniadanie. Koty zazdrosne, że ja coś jem a one nie patrzą na mnie z wyrzutem, z kwiatów na balkonie lecą na potęgę białe płatki i robią potworny bałagan, mam w głowie mnóstwo obowiązków, które powinnam podjąć jeszcze zanim skończy się lato. Ale na razie mam wakacje!

Na granolę:
200 g migdałów w skórce
200 g orzechów laskowych w skórce
łyżka masła
3 łyżki cukru
łyżka miodu
Orzechy laskowe wsypuję na blachę i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Wyjmuję, gdy się zarumienią i poczuję ich zapach. Trąc je w rękach pozbywam się ich skórki. Migdały w skórce prażę na patelni, zdejmuję gdy się zarumienią. Na pustą patelnię wsypuję cukier, czekam aż się rozpuści, nie mieszając. Gdy zbrązowieje szybko dodaję masło, mieszam i dodaję wszystkie orzechy, a potem miód. Mieszankę wylewam na blachę wyłożoną folią aluminiową i zostawiam do wystygnięcia. Potem łamię i wrzucam do słoików. W zamkniętych słoikach można ją przechowywać do kilku tygodni.
Jogurt z granolą i truskawkami:
dwie garści truskawek 
łyżka octu balsamico
kilka listków mięty
2 łyżki cukru
1 mały jogurt
granola
Truskawki pozbawiam szypułek i kroję w ćwiartki, zalewam łyżką octu balsamicznego, dodaję cukier i posiekaną miętę. Zostawiam na kilkanaście minut, żeby się zamacerowały. W kubeczku łączę jogurt z garścią orzechowej granoli. Dekoruję truskawkami. 

Smacznego życzy A.!


wtorek, 23 kwietnia 2013

Śniadanie


Pomimo tego, że to J. rezyduje obecnie w Rzymie, ja - nie znając wstydu - proponuję moją wersję śniadania po włosku. Wynika ono z tragicznej sytuacji, nastałej w moim  życiu. Doszłam bowiem do punktu, w którym zorientowałam się, że bardziej lubię śledzie niż czekoladę. Nie ustaję jednak w utwierdzaniu siebie w tym, że nadal lubię słodycze. Wczoraj upiekłam więc ostrożnie niezbyt słodkie cantuccini. I jem je na śniadanie, bo nie mam nic innego do jedzenia. I dlatego, że nadają się fantastycznie do maczania w kawie.

Cantuccini (przepis ze strony Lidla)
100 g masła
100 g cukru
szczypta soli
2 jajka
250 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
150 g migdałów.

Migdały gorącą wodą, odstawiam na chwilę, odsączam i obieram ze skórki. Jest to dość nużące, ale stanowi usprawiedliwienie dla zmarnowanej niedzieli. Masło ucieram z cukrem, dodaję jajka. Dokładnie mieszam. Dodaję mąkę z proszkiem i solą oraz całe migdały. Formuję 2 wałki o grubości ok. 4 cm. Piekę 20 minut w 170 stopniach. Wyjmuję, odstawiam na 5 minut. Kroję wałki w plasterki o grubości ok. 2 cm. Piekę plasterki jeszcze około 15 minut. Świeże ciasteczka nie mają tej cudownej, niezdrowej twardości, którą zabija normalnie maczanie w kawie, chyba zdobyły by ją, gdyby poleżały kilka tygodni. Ale już widzę, że może się to nie udać. 

czwartek, 12 stycznia 2012

W poszukiwaniu straconego czasu

No tak - co się dzieje z tym czasem? Już zaraz zaczną się egzaminy, a ja jestem nieco nieprzygotowana. Zamiast zgłębiać - niewątpliwie fascynujące - tajniki performatyki, czy też, z drugiej strony, gospodarki lub doktryn politycznych, siedzę w kuchni. Dzisiaj, zamiast się uczyć, próbowałam odtworzyć (najcudowniejsze na świecie !) naleśniki mojej babci. Są one dla mnie jak proustowskie magdalenki. Podawane z kawą zbożową puszyste placki z konfiturą śliwkową przywołują sielankowe wspomnienia z mojego dzieciństwa. Również i dzisiaj zaparzyłam sobie Inkę, ale same naleśniki podałam z własnoręcznie przygotowanym kremem orzechowym, a nie z powidłami. Bo powideł nie mam:)

Naleśniki babci Marylki
Nie różnią się zasadniczo od zwykłych naleśników. Ja robiłam bardzo małą porcję z jednego jajka, ale wystarczy pomnożyć składniki przez dowolną liczbę i wyjdzie ich dużo więcej.
1 jajko
2 czubate łyżki mąki
kilka chlustów mleka
Żółtka jajka, mąkę i mleko mieszam aż staną się gładką i dość gęstą masą. Białka ubijam na sztywno i łączę z masą. Smażę naleśniki na patelni bez tłuszczu.

Krem orzechowy
150 g orzechów laskowych
0,5 szklanki mleka
150 g mlecznej czekolady
łyżka masła



Orzechy prażę w piekarniku (200 stopni, ok. 10 minut) i trę je w rękach (jak ostygną:)), w celu pozbycia się skórki. Następnie miksuję je na pył. Podgrzewam mleko i roztapiam w nim czekoladę. Łączę tę masę z pyłęm orzechowym i masłem. Przelewam do słoiczka. Podaję do naleśników, tostów i mnóstwa innych rzeczy. O ile nie zjem całego kremu łyżeczką ze słoiczka, przy słuchaniu Trójki albo oglądaniu Glee...
Smacznego życzy A.!



poniedziałek, 5 września 2011

późno już i wieje.


Otóż czuć już jesień. Należy zaopatrzyć się w ciepłe buty i długie rękawiczki, a także ciekawą książkę na coraz dłuższe wieczory. Ja już w zasadzie pragnę tej jesieni, bo września nie znoszę i najchętniej przeskoczyłabym z sierpnia do października, skoro nie da się do maja.
Na nadchodzące zaś (po tym strasznym wrześniowym czasie burzy i naporu) wieczory idealnym rozwiązaniem będzie kubek mleka, ulubiona książka i pancakes ze śliwkami. Obiecałam dawno temu, że zaprezentuję moją wersję, więc oto i ona.


 Ciasto na pancakes:

  • szklanka mąki
  • 3/4 szklanki mleka
  • 50 g rozpuszczonego masła
  • cukier waniliowy
  • szczypta soli
  • szczypta proszku do pieczenia


 Placki smażę na małej patelni, bez tłuszczu. Na drugiej (i dużej ;-)) patelni natomiast rozgrzewam łyżkę miodu, na to wysypuję pokrojone w kostkę śliwki i dodaję centymetr startego imbiru.

Et voilà! Smacznego. I do usłyszenia, gdy świat znów nabierze kolorów.